Opowieści miłosne zawsze pełne są pięknego, ciepłego przekazu, kiedy dochodzi do tego opera pełna pięknych aktorów wyposażonych w baletki, muzyka i sceneria – człowiek na chwilę zamiera w bezruchu porażony pięknem kultury, która tworzy się na naszych oczach.
Tak jest w przypadku muzyki Kurpińskiego, który stworzył marsa i florę – parę operową, która dziś grana jest na wiele sposób jednak wciąż z zachowaniem szablonu jaki utworzył niegdyś Kurpiński. Baletki i strój baletnicy były zawsze pełną natchnień sytuacją, w której tworzył autor, o którym mowa.
To, że opera powstawała przez lata świadczy o tym jak bardzo mars i flora były zagadkowym zjawiskiem kulturalnym dla twórcy muzyki , która dziś jest wizytówką tegoż operowego wystąpienia jakim jest mars i flora. Kurpiński baletki widział jako dźwięki, a resztę scenerii jako wszystko to co opiewa ciszę, którą to ciszę należy zestroić z tym czym są baletki, a więc z dźwiękami. Tak powstało jedno z większych operowych dzieł, którym świat opery do dziś się szczyci..
